Marina w Marmaris

Marina przyciąga nie tylko przyjezdnych, ale i tutejszych mieszkańców. Już kiedy się wjeżdża do miasteczka i przejeżdża przez centrum turyści obracają głowę w lewo wypatrując przystani. W tym momencie jest ona jeszcze zasłonięta, tak samo jak niewielki zamek górujący nad przystanią, i którego flanki widać tylko nieco ponad innymi budynkami. Dużym więc i przyjemnym zaskoczeniem jest spacer do portu, kiedy już się człowiek ogarnie i rusza na rozpoznanie terenu.

Marina nie jest duża, ale bardzo klimatyczna i jest doskonała na leniwe przechadzki. Zakochani spacerują tu sobie uwieczniając się na zdjeciach. Całe rodziny i grupy znajomych przychodzą, szczególnie wieczorami, do licznych restauracji i barów, wabiących świecącymi się neonami, zapraszającymi do wnętrza kelnerami i oczywiście apetycznymi zapachami. W wielu rybnych restauracjach, jeśli akurat to danie jest specjalnością danego lokalu, wystawiane są różne wodne okazy –ryby, kraby, krewetki, homary tudzież inne smakowite, wąsate cuda, by przyciągnąć ciekawą ich smaków klientelę. Na stołach przed restauracjami położony jest pachnący, gorący, świeży, nadmuchany turecki chleb, któremu, szczególnie kiedy zaczyna burczeć w brzuchu, nie sposób się oprzeć.

LUKSUS, ŚWIATŁA, GWAR I CIEPŁA NOC

Przystań zaczyna ściągać tłumy szczególnie wieczorową porą. Dodatkowego uroku temu miejscu dodają luksusowe jachty i łodzie zacumowane w porcie. W dali widać drugi port – po turecku zwany Yalancy Boaz, oraz wysokie maszty łodzi.

Kołyszące się na falach jachty, plusk wody uderzającej o nie, wesołe rozmowy, muzyka dobiegająca z lokali, to wszystko sprawia, że przystań jest miejscem kojarzącym się z wakacyjnym luzem i zabawą.